Stóg Izerski i Czerniawska Kopa zimą
- To dobra zimowa pętla: możesz podejść pieszo albo skorzystać z kolei gondolowej i oszczędzić czas oraz siły,
- Schronisko na Stogu Izerskim jest po drodze i naprawdę robi różnicę zimą: przerwa w cieple, coś do jedzenia i szansa, żeby ogarnąć mokre rękawice,
- Odbicie na Smrek po czeskiej stronie jest bliskie i daje świetny dodatek do wycieczki, zwłaszcza gdy trafi się lepsza widoczność,
- Zejście do Czerniawy-Zdroju dobrze domyka trasę: z wiatru na grzbiecie schodzisz do osłoniętej doliny uzdrowiskowej.
Góry Izerskie – Polski Biegun Zimna
Góry Izerskie zimą potrafią być wymagające. Nie bez powodu to pasmo górskie nazywane jest Polskim Biegunem Zimna. Właśnie w Górach Izerskich notowane są jedne z najniższych temperatur w Polsce. Oficjalny rekord pomiarowy na Hali Izerskiej (od 1995 r.) to -36,6°C (29 grudnia 1996 r.), choć szacuje się, że w historycznych mrozach temperatura mogła spadać tam nawet do około -40°C. Zapytacie pewnie „dlaczego”. Góry Izerskie stanowią pierwszą barierę dla chłodnych i wilgotnych mas powietrza napływających znad Oceanu Atlantyckiego, co skutkuje niższymi temperaturami i wysokimi opadami. Ponad to rozległe torfowiska zimą dodatkowo ochładzają teren. Problemem bywa wiatr na grzbiecie, oblodzenia na ubitych odcinkach i widoczność, która potrafi zmienić się w kilka minut. W świerkowym lesie idzie się spokojniej. Kiedy wychodzisz wyżej, okolice schroniska i grzbietu potrafią przywitać twardszym śniegiem i miejscami wypolerowaną ścieżką.
Stóg Izerski – szczyt czy nieistniejąca wieś
Stóg (około 1105 m n.p.m.) jest jednym z najwyższych szczytów Gór Izerskich, leży na zachodnim krańcu Wysokiego Grzbietu, blisko granicy polsko-czeskiej. I tu zaczyna się rzecz, która wielu osobom miesza w głowie. Nazwa „Stóg Izerski” bywa używana jako nazwa szczytu, ale formalnie to także nazwa osady związanej ze schroniskiem. W praktyce w terenie wygląda to prosto: nie ma tu wsi z ulicą i kościołem. Jest schronisko, szlaki i infrastruktura turystyczna. Miejsce żyje ruchem pieszym i narciarskim. Jeżeli ktoś mówi „idę na Stóg Izerski”, zazwyczaj ma na myśli okolice schroniska i szczytu jako jeden cel wycieczki.
Geologicznie Stóg ma typowo izerską budowę – masyw zbudowany ze skał metamorficznych – gnejsów i granitognejsów, z wkładkami amfibolitów. To twarda, stara skała. Zimą przekłada się to na bardzo praktyczny szczegół: kiedy ścieżka jest ubita, a temperatury trzymają mróz, miejscami robi się ślisko. Warto mieć raczki w plecaku, bo potrafią uratować przyjemność marszu. Stóg jest w dużej części zalesiony świerkiem. Las daje osłonę, ale tuż pod schroniskiem i na bardziej otwartych fragmentach grzbietu czuć wiatr. I właśnie tam najczęściej widzę, jak ludzie zaczynają poprawiać kaptury i rękawiczki: nagle robi się wyraźnie chłodniej.
Historia Schroniska na Stogu Izerskim
Schronisko PTTK na Stogu Izerskim stoi tuż pod szczytem, mniej więcej 50 m. niżej, na wysokości około 1060 m n.p.m. To miejsce z własną historią, które od dekad przyciąga turystów i kuracjuszy ze Świeradowa-Zdroju. Schronisko powstało z inicjatywy niemieckiej organizacji turystycznej Riesengebirgsverein (RGV), przy ważnej roli doktora Josefa Siebelta i wsparciu rodu Schaffgotschów. Kamień węgielny położono 17 września 1922 r., a obiekt oddano do użytku 24 października 1924 r. pod nazwą Heufuderbaude. Schronisko zbudowano w charakterystycznym dla regionu stylu śląsko-łużyckim co nadal jest bardzo czytelne.
Zimą schronisko ma bardzo prostą funkcję, którą docenia się w terenie: daje ciepło i spokój. Wchodzisz z zimna i nagle możesz odetchnąć, napić się czegoś ciepłego, poprawić ubranie, zjeść. W okolicy działa ośrodek narciarski, a od 2007–2008 funkcjonuje kolej gondolowa, która mocno zmieniła dostępność Stogu. To daje świetną opcję skrócenia wycieczki, ale też sprawia, że na szlakach spotykają się ludzie o bardzo różnym przygotowaniu.
Śląsk, Czechy, Łużyce
Ze Stogu, po krótkiej przerwie z schronisku poszłam szlakiem czerwono-żółto-zielonym w stronę Przełęczy Łącznik. Na Przełęczy znajduje się wiata, tablica z informacjami o ochronie cietrzewi w tym rejonie, szlakowskaz. Nieco ukryty stoi także kamienny obelisk z napisem Sophienweg. Droga Zofii przecina okolice przełęczy Łącznik. Nazwa ma upamiętniać hrabinę Zofię von Schaffgotsch (z domu von Oppersdorff), żonę Fryderyka Schaffgotscha. Dalej szlakiem zielonym doszłam do rozejścia pod Smrekiem – gdzie można podejść na wieży widokowej. Tego dnia nie było żadnych widoków, więc po prostu przeszłam dalej i wzdłuż granicy a później potoku Granicznego zeszłam do Czerniawy-Zdrój.
Na fragmencie szlaku wzdłuż granicy stoją słupki graniczne. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale to słupki z historią. Obecnie biało-czerwone z literami P i C, nadal noszą znaki dawnych granic. Kiedyś były to tereny graniczne Niemiec (D) oraz Czechosłowacji (Cz), co nadal jest widoczne na słupkach. Pamiątką po historycznych granicach trzech regionów Śląska, Czech i Łużyc jest Tabulowy Kamień Kamień (czes. Tabulový kámen, niem. Tafelstein). Nazwa miejsca łączona jest z tradycją tablicy granicznej umieszczonej tu w XVII wieku, a współcześnie stoi tu granitowy obelisk z tablicą informacyjną, ustawiony w 2008 r. jako upamiętnienie historycznych granic.
Czerniawska Kopa i Czerniawa-Zdrój
Czerniawska Kopa (776 m n.p.m.) leży w północnej części Wysokiego Grzbietu, w bocznym ramieniu odchodzącym od Smreka ku północy. Jest niższa niż Stóg, ale to wcale nie oznacza, że zimą jest „automatycznie łatwa”. Szlak prowadzi wzdłuż Granicznego Potoku, więc jak mróz zetnie wodę to mamy prawdziwe wyzwanie. W miejscu dawnej wieży widokowej stoi dziś współczesna drewniana wieża. To fajny akcent na trasie, zwłaszcza jeśli dzień jest stabilny pogodowo. Jeżeli trafisz mgłę, Czerniawska Kopa jest dobrą lekcją uważności: mniej patrzysz w dal, bardziej w teren, w rytm kroków, w to, co dzieje się wokół.
Zejście do Czerniawy-Zdroju jest jak zmiana scenerii. Czerniawa leży w głębokiej Dolinie Czarnego Potoku i ma uzdrowiskowy charakter. Po kilku godzinach w świerkach i na grzbiecie wchodzisz w dolinę, gdzie jest ciszej, osłonięcie większe, a krajobraz robi się „ludzki”: zabudowa, historia miejscowości, inny zapach powietrza. To jest bardzo przyjemne domknięcie zimowej pętli.



